mdDSCN6772

Bibiccy strażacy-ochotnicy zaprosili drugoklasistów ze szkoły podstawowej w Bibicach na warsztaty. Druhowie: naczelnik jednostki Marek Małek i Grzegorz Hrabia przekazali dzieciom dużo ciekawych wiadomości. Można było się też sprawdzić w utrzymaniu strażackiego węża, zasiąść w samochodzie bojowym, przymierzyć hełm.


Wprawdzie drugoklasiści nie mają jeszcze 12 lat, by wstąpić do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej, ale spotkanie w Bibicach wzmocniło, szczególnie wśród chłopców, chęć zostania strażakiem. Nie zniechęca ich, że pożary będą mogli gasić dopiero jako pełnoletni. Druh Marek Małek opowiedział o drużynie młodzieżowej z Bibic, która działa od ponad dwóch lat przy jednostce, a uczestniczą w niej dziewczęta i chłopcy. We wrześniu brali udział w powiatowych zawodach w Więcławicach.
We wtorek przez remizę w Bibicach przewinęły się trzy klasy drugie, miały się wybrać już w czerwcu, ale sytuacja powodziowa w gminie zmusiła do przesunięcia spotkania. Kolejni uczniowie z Bibic chcą jeszcze zdążyć zawitać do strażaków tej jesieni.
Dzieci interesowało, kiedy strażacy-ochotnicy z Bibic ostatni raz wyjeżdżali do akcji. Okazało się, że była to zeszłotygodniowa akcja zabezpieczająca lądowanie helikoptera ratowniczego na Trzeciej Górze przy trasie krajowej E7. - Jak strażacy przesuwają zwalone drzewa, bo do tego bardziej nadaje się traktor? - interesowało Franka z IIb. Pan Marek wyczerpująco opowiadał o technicznych szczegółach cięcia zwalonych drzew na części. Dzieci świetnie się orientowały, co oznacza ochotnicza służba w straży, że świadczona jest nieodpłatnie. Skrupulatnie też obliczały, od kiedy istnieje straż pożarna w Krakowie, skoro skończyła 140 lat.
Dzieci poznały wyposażenie samochodu bojowego, w tym zupełnie nowy nabytek OSP Bibice trójstopniową pompę hydrauliczną holmatro. Druh Grzegorz Hrabia zaprezentował na sobie kompletny bojowy strój, w którym strażak uczestniczy w akcji. Każdy drugoklasista wszedł do samochodu, gdzie mógł przywitać się z sympatyczną, pluszową maskotką jednostki. Kolejka ustawiła się również do przymierzania czerwonego hełmu strażackiego. Z pomocą druha Grzegorza każdy uczestnik mógł skierować strumień wody do tarczy, tak jak robią to strażacy na zawodach w ramach tzw. bojówki. Na koniec uczniowie zdążyli jeszcze poznać jak unieruchamia się poszkodowanego na noszach, ochotników nie brakowało, znów konieczna była kolejka.
Na koniec druh Marek Małek opowiedział o kontroli z PSP, która sprawdza m. in. to, ile czasu od wezwania zabiera ochotnikom dotarcie do remizy, przygotowanie się i wyjazd wozem. Osiągnięty przed dwoma tygodniami czas to 4 minuty i 20 sekund. Dzieci pewnie sobie o tym przypomną przebierając się następnym razem na lekcje wf.
IO

Więcej zdjęć: tutaj

mdDSCN6674
mdDSCN6733
mdDSCN6756
mdDSCN6846