DSC03922Jan Mela, podróżnik i społecznik, przekonuje, że niepełnosprawność nie jest przeszkodą w spełnianiu marzeń i planów. W 2002 roku jako trzynastoletni chłopiec stracił rękę i nogę w wyniku porażenia prądem. Od tego czasu zdobył m.in. dwa bieguny z polarnikiem Markiem Kamińskim, a od 10 lat prowadzi fundację Poza Horyzonty wspierającą ludzi po amputacji kończyn, m.in. poprzez zdobywanie środków na zakup protez. Jan Mela wystąpił  z motywacyjnym wykładem przed uczniami Szkoły Podstawowej w Zielonkach 7 listopada.

 W spotkaniu udział wzięli uczniowie szkoły z klas od czwartej szkoły podstawowej wzwyż. Jan Mela opowiedział im swoją historię pokazując w tle zdjęcia wypraw na bieguny, Elbrus i Kilimandżaro; ostatnio fascynuje go Rosja i w tym kierunku podąża z planami podróżniczymi. Z pasją opowiadał o podróżach, wspaniałych ludziach, których spotkał, jak choćby Marek Kamiński, ale też o codziennych spotkaniach z ludźmi niepełnosprawnymi, nierzadko jeszcze bardziej niż on dotkniętymi przez los, a świetnie radzącymi sobie z ograniczeniami. – Bez rąk wszystkiego można się nauczyć, nawet najbardziej odjechanych rzeczy – mówił  o lekcji, jaką dało mu spotkanie z dziewczyną, która bez rąk poradziła sobie ze zjedzeniem makaronu na spotkaniu w restauracji. Prawdziwą niepełnosprawnością według niego jest brak marzeń i to może nas najbardziej ograniczać.  
Opowiedział też o działalności fundacji, której jest szefem, polegającej przede wszystkim na zbieraniu pieniędzy na zakup czasem bardzo drogich protez. Fundacja Jaśka Meli Poza Horyzonty została założona w 2009 roku; celem jej działania jest wspieranie ludzi po amputacjach również poprzez organizację wyjazdów, wypraw, warsztatów.  
Uczniowie pytali o szczegóły związane z wypadkiem, ale również o podróże, o ulubione kierunki wypraw i najmilej wspominane przygody, na co gość przywołał zabawę z tygrysami w Tajlandii. Poproszony został również o zaprezentowanie możliwości protezy i wykonanie na niej skoków. Jaśkowi Meli podobały się żywiołowe reakcje młodzieży, a szczególnie prośba o zawiązanie buta jedną ręką. Takie rzeczy to mały problem, wspomniał, że ma na koncie zrobienie szalika, a aktualnie zabiera się za szydełkowanie. Jak twierdzi, młodzi ludzie potrzebują nie tylko moralizowania, ale zwyczajnych przykładów z życia. A najpierw trzeba nauczyć się lubić samego siebie, choć to bardzo trudne.
- Czasami trudno zaakceptować to, co widzimy w lustrze, nasze wady i ograniczenia, najtrudniejsze dla mnie rzeczą było polubić siebie takiego jakim się stałem po wypadku, przyzwyczaić się do tego, że ręka i noga mi nie odrosną – powiedział.
Jan Mela na prośbę dyrektor szkoły Bożeny Nowak wpisał się do szkolnej księgi pamiątkowej, pozował też do zdjęć i rozdawał autografy, a od uczniów dostał w prezencie lalkę Heroda, jedną z maskotek gminy Zielonki. Zna Zielonki m.in. dzięki kontaktom z targu staroci w Krakowie, bo od 10 lat mieszka w tym mieście, a pochodzi z Pomorza. Obiecał, że jeszcze do szkoły w Zielonkach wróci.
Tę niecodzienną, piękną lekcję dla dzieci i dorosłych, dzięki finansowemu wsparciu pełnomocnika wójta gminy Zielonki ds. przeciwdziałania uzależnieniom, zorganizowała szkoła przy osobistym zaangażowaniu pani pedagog Wiesławy Strumińskiej.
IO

Więcej zdjęć: tutaj

DSC03810
DSC03826
DSC03883
DSC03895
DSC03905
DSC03923